cmentarz

„Jest tylko jedna taka świata strona…”


Niedziela rano, 7 kwiecień 1940 r. Wczoraj dalsze przeszukania. Obiad w kantynie. Godz. 14.55 - opuszczam wreszcie Kozielsk, będę bliżej domu. Godz. 16.55 - wagony towarowe załadowane, teraz w transport. Wagony więzienne? Czy to wszystko, czym oni dysponują na tym terenie? Dwunastu z nas w pomieszczeniu dla sześciu.

Poniedziałek rano, 8 kwiecień 1940 r. Godz. 15.30 - w końcu pociąg ruszył, ale dlaczego na wschód? (prawdopodobnie godz. 3.30). Godz 9.00 - dworzec Jelnia - wciąż jeszcze na wschód? Godz. 12.00 - wciąż jeszcze na dworcu, dlaczego ten postój?

Wtorek rano, 9. kwiecień 1940 r. Godz. 5.00 - straże odprowadzają wszystkich do samochodów. Godz. 6.30 - muszę bazgrać, dalej w lasy, tak jak dom rolnika. Oddać zegarek, nóż i pierścionek?"
– Dziennik polskiego oficera.

Kiedy i czemu…? Działo się to 65 lat temu, na wiosnę roku 1940, czyli nie tak strasznie dawno. W październiku 1939 roku po przegranej Kampanii Wrześniowej większość oficerów Wojska Polskiego będących jeńcami Armii Czerwonej, osadzono w Kozielsku – 5 tyś, w Starobielsku – 4 tyś i w Ostaszkowie – 6tyś. Dla Stalina byli oni wielkim, niebezpiecznym problemem, dlatego chciał się ich pozbyć.

Kogo…? W słonecznych dniach 1940 roku w bestialski sposób, bez żadnych skrupułów i ze zwierzęcą sprawnością „żołnierze” z tzw. NKWD, przeprowadzili masowy mord na Polaków. Na listach katyńskich widnieją głównie oficerowie, są także lekarze, księża, prawnicy, profesorowie i inni przedstawiciele polskiej inteligencji, czyli tak bardzo znienawidzonych wrogów systemu komunistycznego. Byli oni zamordowani w sposób taki jak mordowano wszystkich przeciwników komunizmu - strzałem z pistoletu w tył głowy. Sposób ten stał się niejako krwawym symbolem komunizmu, krwawym tak samo jak czerwona flaga i czerwona gwiazda.

Kim byli mordercy? Stalin do wykonania tej rzezi musiał znaleźć odpowiednio zmotywowanych nienawiścią do Polski, katów. Najbardziej odpowiednimi okazali się Żydzi. W 1939 po wkroczeniu do Polski Armii Czerwonej, wielu Żydów witało ich z otwartymi ramionami. Wielu wstąpiło w szeregi czerwonoarmistów. Ci najbardziej brutalni trafili do NKWD – to właśnie oni prowadzili mord na polskich oficerach.

W jaki sposób? Gdy nadeszła wiosna roku 1940, czyli więźniowie mieli już za sobą całą zimę przesiedzianą w obozach, zdala od rodzin i ukochanej ojczyzny. Właśnie wtedy zaczęli im mówić, że niedługo będą wolni. Kiedy w pociągach ruszały transporty więźniów, wszyscy żegnali się, obiecywali sobie spotkać się w Polsce. Jednak nie było im dane już zobaczyć ojczyzny. Wieźli ich na egzekucję. Gdy dojechali na miejsce, kazali im wychodzić z pociągu, a potem wieźli ich autami na miejsce kaźni, wieźli ich pod drewnianą budę, gdzie byli poddawani ostatniej rewizji. Przecież wszelki kosztowności były im już niepotrzebne. Potem pętali ich ręce powrozami lub drutem i prowadzili ich 40 m dalej, nad przepaść dużego rowu. Nad przepaścią strzelali im w głowy z pistoletów. Następnie układali ich ciała równo jeden przy drugim. Mordercy, gdy nie starczało miejsc, musieli układać ciała jedno na drugim. Układali ciała nawet w dziesięciu warstwach. Po paru dniach „pracy” w rowie, nie wytrzymywali, musieli zakładać maski p-gazowe, gdyż ciała były już w stanie rozkładu. Mordercy osobno zajmowali się polskimi duchownymi. Każdy ksiądz przed strzałem w głowę był torturowany i bity. Skrytobójcy-rzeźnicy mieli na wykonanie zbrodni około miesiąca. Po zakończeniu zbrodni posadzili na zbiorowej mogile drzewa, a miejscową ludność przesiedlono, aby nikt się o tym nie dowiedział. Jednak z największą pomocą w ujawnieniu tych mordów przyszli nam … Niemcy. To oni przeprowadzili pierwsze ekshumacje i ujawnili liczbę zabitych.

A 59 lat po tym wydarzeniu 17 września 1999, do Katania i Charkowa, w celu złożenia hołdu zamordowanym Polakom przybyli przedstawiciele rodzin katyńskich, parlamentarzyści, wojskowi i nasz „ukochany” prezydent Olek. Gdy przyszedł czas na główne uroczystości przy grobach, okazało się, że towarzysz Kwaśniewski jest …pijany. Chwiał się na nogach i coś tam bełkotał. Najwyraźniej spotkał się wcześniej ze swoimi dawnymi „towariszami” i nie mogło obyć się bez alkoholu, wszak tego nakazuje tradycja. http://www.geocities.com/towarzysz/multimedia.htm#filmy tutaj można nawet zobaczyć jak to wyglądało.

W okresie od 3 kwietnia do 19 maja 1940 roku wymordowano 14 552 jeńców: 4421 z obozu kozielskiego, 6311 z obozu ostaszkowskiego i 3820 z obozu starobielskiego - w Lesie Katyńskim, Kalininie (dziś Twer) i Charkowie.


Autor : "Medyk"...

WARSZAWA